czwartek, 7 lutego 2013

Metro na razie pojeździ w nocy

Odkąd mieszkam na Tarchominie z metra korzystam jakby rzadziej niż wtedy, gdy pomieszkiwałem w Piasecznie czy na Mokotowie. Podziemna kolejka przydaje mi się jednak podczas weekendowych wypadów na miasto. Staram się wtedy wsiąść w pociąg na tyle wcześnie, by dojechać do Młocin nim ostatni 101 odjedzie z przystanku. Metro nocą jest więc mi potrzebne mniej więcej tak, jak łysemu grzebień. Dyskusja na temat tego, czy warto finansować kursowanie pociągów po północy ani mnie ziębi ani grzeje.

Denerwuje mnie jednak, że w naszym mieście wciąż na wszystko brakuje pieniędzy, mimo że bez przerwy funduje się nam podwyżki wielu opłat. Nie ma pieniędzy na autobusy i tramwaje więc co roku podnosi się ceny biletów. W poszukiwaniu oszczędności obcina się budżet na transport o 190 mln zł, więc zamyka się metro na weekend. Gdy ktoś pyta dlaczego tak się dzieje władza od razu zatyka mu usta prostym stwierdzeniem, że jak chce się jeździć nowoczesnymi niskopodłogowcami to potrzeba wyrzeczeń. Ciekaw jestem jak długo jeszcze warszawiacy wytrzymają to zaciskania pasa.

Póki co mam dobrą informację dla tych, którzy w przeciwieństwie do mnie korzystają z metra w nocy. Do końca czerwca metro będzie kursować tak, jak dotychczas. W tym czasie mają zostać przeprowadzone kolejne analizy, które mają wykazać, czy z ekonomicznego punktu widzenia metro może jeździć w nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz