czwartek, 31 stycznia 2013

516 wraca na starą trasę

Na wypadek, gdybyście kiedyś planowali udział w wyborach samorządowych podpowiem Wam, jak w pokraczny sposób można próbować zdobywać popularność wśród wyborców. Metodą prób i błędów należy uruchomić linię autobusową, która w bardzo szybkim tempie zdobędzie popularność wśród mieszkańców. Gdy to się uda, natychmiast zawiesić funkcjonowanie linii i odczekać, aż setki lub tysiące z nich wyrazi swoje niezadowolenie z tego powodu. Następnie ogłosić, że władza słucha głosu ludu i po przeanalizowaniu problemu przywraca kursowanie autobusu. Dobre co?

Niestety, nie wymyśliłem tego sam ani nawet nie znalazłem w scenariuszu jednego z filmów Stanisława Barei. To rzeczywistość, której jesteśmy świadkami na Tarchominie. Po tym, jak uruchomiono tramwaj na Moście Północnym i zmieniono trasy kilku autobusów, w tym linii 516, wielu mieszkańców zaprotestowało. „516” okazała się strzałem w dziesiątkę a tysiące ludzi codziennie dojeżdżało tą linią do szkoły i pracy. Dziś na stronach dzielnicy pojawiła się informacja, że autobus wraca na starą trasę.

Tuż po zakończeniu ferii zimowych autobusy 516 pojadą z Nowodworów do Żerania FSO ulicami: Światowida – Dzierzgońską – Odkrytą – Nowodworską – Mehoffera – Światowida – Ćmielowską – Milenijną – Światowida – Modlińską.

Będą stacje rowerowe na Tarcho

Czy wiecie, że od 1 marca na Tarchominie pojawią się znane ze Śródmieścia stacje z rowerami miejskimi? Mają powstać przy rondzie Ligi Morskiej i Rzecznej, przy urzędzie dzielnicy i przy ul. Myśliborskiej, niedaleko komisariatu policji. Łącznie ze stacją przy ulicy Magicznej ma być 60 stojaków i 44 rowery.

Początkowo, gdy informację tę powziąłem, zacząłem się zastanawiać, komu to cudo potrzebne. Rowerem do pracy np. w centrum albo na Mokotowie trochę ciężko dojechać. Natomiast wieczorne przejażdżki po naszym osiedlu owszem, są przyjemne. Ale przecież do tego celu lepiej używać własnego sprzętu. A większość rowerzystów ma swoje „dwa koła” na balkonie lub w piwnicy.

Ale potem mnie olśniło, że pomysł jest dogłębnie przemyślanym planem: te rowery będą po to, by ludzie mogli dojechać do naszego tramwaju. To może być jedyny sposób dotarcia do przystanku na moście, gdy podczas porannego szczytu mająca służyć temu „214” stoi w korku na Świderskiej. Władze miasta za pewne liczą, że dzięki tym kilkudziesięciu rowerom liczba pasażerów korzystających z tramwaju wielokrotnie wzrośnie.

Po co komu taki tramwaj?

Kilka dni temu, gdy wjeżdżałem na Most Północny z ulicy Myśliborskiej, zobaczyłem po raz pierwszy tramwaj linii numer 2. Od tej pory widuję go niemal za każdym razem, gdy jestem w tamtej okolicy. Niestety, zwykle w jego wnętrzu nie ma więcej niż pięć osób wraz z motorniczym. I to niezależnie od tego, czy skład właśnie zjeżdża z mostu czy opuszcza Tarchomin. Innymi słowy „dwójka” wozi powietrze.

Właściwie mnie to nie dziwi, bo linia kończy się w polu i nie prowadzi przez żadne większe osiedle. Aby do niej dojechać np. z Nowodworów, trzeba skorzystać z autobusu. Tylko po co, jeżeli tym samym pojazdem można dojechać bezpośrednio do metra i to bez przesiadek. Na szczęście na Moście Północnym korków wciąż nie ma, więc przewaga tramwaju nad autobusami właściwie nie istnieje. Po co komu taki tramwaj?

Zastanawiam się dlaczego władze Warszawy zdecydowały się uruchomić linię właśnie teraz, przed jej przedłużeniem do centrum osiedla? Przecież nie zbliżają się żadne wybory. Właściwie by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie świadomość, że to z moich podatków opłacane są pensje motorniczych i rachunki za prąd zużywany przez puste tramwaje. No i jeszcze te zmiany w kursowaniu lokalnych autobusów, wprowadzone po uruchomieniu tramwaju. W ich wyniku dzieciaki z kilku tarchomińskich szkół mają problemy z dojazdem w porę na zajęcia, bo autobusy z których wcześniej korzystały, teraz dowożą powietrze do pustych tramwajów.