Kilka dni temu, gdy
wjeżdżałem na Most Północny z ulicy Myśliborskiej, zobaczyłem
po raz pierwszy tramwaj linii numer 2. Od tej pory widuję go niemal
za każdym razem, gdy jestem w tamtej okolicy. Niestety, zwykle w
jego wnętrzu nie ma więcej niż pięć osób wraz z motorniczym. I
to niezależnie od tego, czy skład właśnie zjeżdża z mostu czy
opuszcza Tarchomin. Innymi słowy „dwójka” wozi powietrze.
Właściwie mnie to nie
dziwi, bo linia kończy się w polu i nie prowadzi przez żadne
większe osiedle. Aby do niej dojechać np. z Nowodworów, trzeba
skorzystać z autobusu. Tylko po co, jeżeli tym samym pojazdem można
dojechać bezpośrednio do metra i to bez przesiadek. Na szczęście
na Moście Północnym korków wciąż nie ma, więc przewaga
tramwaju nad autobusami właściwie nie istnieje. Po co komu taki
tramwaj?
Zastanawiam się dlaczego
władze Warszawy zdecydowały się uruchomić linię właśnie teraz,
przed jej przedłużeniem do centrum osiedla? Przecież nie zbliżają
się żadne wybory. Właściwie by mi to nie przeszkadzało, gdyby
nie świadomość, że to z moich podatków opłacane są pensje
motorniczych i rachunki za prąd zużywany przez puste tramwaje. No i
jeszcze te zmiany w kursowaniu lokalnych autobusów, wprowadzone po
uruchomieniu tramwaju. W ich wyniku dzieciaki z kilku tarchomińskich
szkół mają problemy z dojazdem w porę na zajęcia, bo autobusy z
których wcześniej korzystały, teraz dowożą powietrze do pustych
tramwajów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz