wtorek, 5 lutego 2013

Ach te studzienki

Nie wiem jak wielu z Was na co dzień jeździ samochodem a ilu porusza się komunikacją publiczną. Ja należę do tej pewnie najliczniejszej grupy mieszkańców Tarchomina, którzy w zależności od sytuacji, jeżdżą zarówno własnym autem jak i autobusem miejskim. Ostatnio podróżowałem samochodem ulicą Myśliborską. Zresztą, właściwie nie ma to znaczenia. Pewnie na większości ulic w Warszawie czy w dowolnym innym mieście w Polsce, występuje podobny problem. I nie mam na myśli dziur w jezdni, o których ostatnio tak dużo się mówi. Mówię o studzienkach kanalizacyjnych.

Mam wrażenie, że instalacja pokrywy studzienki kanalizacyjnej w jezdni w ten sposób, aby nie wystawała ponad powierzchnię ulicy albo nie była zapadnięta poniżej jej poziomu, jest dla polskich drogowców niedoścignionym ideałem. Nie ma znaczenia, czy ulica jest ruchliwa jak Marszałkowska, czy jest lokalnym traktem jak jedna z dróg na Tarchominie. Prędzej czy później pokrywa każdej studzienki albo wybrzuszy się ponad powierzchnię ulicy jak pryszcz na twarzy nastolatka, albo zapadnie, jak pułapka na słonie.

W tej sytuacji zastanawiam się, jak nasi drogowi inżynierowie poradziliby sobie z organizacją miejskiego wyścigu Formuły 1, który co roku odbywa się w Monaco. Tam przystosowanie normalnych ulic do wyścigi polega na przyspawaniu żeliwnych pokryw, by pod pędem bolidów nie uniosły się w powietrze. Aby podobny wyścig zorganizować u nas na Tarchominie, trzeba by od postaw przebudować połowę infrastruktury ulicznej.

1 komentarz:

  1. Pomysł z wyścigiem F1 jest znakomity! Trochę jak z Euro - mamy kawałek lepszej drogi do Poznania. Szkoda, że premier nie jest fanem sportów motorowych...

    OdpowiedzUsuń